sobota, 18 lipca 2009

Zwyczajnie-niezwyczajnie.





I proszę, po raz pierwszy nie mam masy pomysłów na to, co mogę tu napisać. Może to wina Najlepszej Z Fotografek, naśmiewającej się: "I tak wiem, co napiszesz. To moje buty marzeń. Kiedy zobaczyłam je, nie mogłam sobie odmówić! I taki śliczny pasek, upolowałam go w sklepie, musiałam go mieć!...."
Tak więc powiem tylko, że wyglądam sobie całkiem po prostu, lansuję trend na wygniecione ubrania, faza na kokardy wcale mi nie przechodzi, jem dużo pączków, nauczyłam się już żyć w Anglii bo mówię niedbale i "bye" z zaśpiewem. A jeśli narzekacie na przeceny w Polsce, to serdecznie tu zapraszam, raj na ziemi, serio. ;)

buty- New Look
pasek- H&M
zwykła biała bluzka- podebrana koleżance, więc nie wiem
zwykłe jedynejakiemam dżinsy- Lee


P.S. Pardon, że zdjęcia tak rzadko, ale naprawdę czasu brak, fotografów brak, zrobię co się da. ;)

piątek, 19 czerwca 2009

Zabawa w skojarzenia.





Będąc osobą bardzo emocjonalną, większość pozornie zwyczajnych przedmiotów czy ubrań, ściśle wiążę z jakąś historią, emocjami, wspomnieniem. Na przykład:

Spódnica(Terranova)- był piękny słoneczny dzień, wczesna wiosna, postanowiłam wybrać się do biblioteki. Do celu owszem doszłam, ale już wymachując radośnie reklamówką z tą oto kiecką i pewną bluzką.

Broszka kokarda (Miss Selfridge)- wchodzę do sklepu (jak zwykle "tak tylko pooglądać") mając w portfelu 3 funty, które to miałam zamiar przeznaczyć na obiad. Widząc magiczny napis "sale" na etykietce broszki nie mogłam sobie odmówić. Czułam się jak 100 procentowa Carrie Bradshaw (wspominająca kupowanie Vogue'a zamiast obiadu, jako że czuła się bardziej nasycona duchowo)

Balerinki (Ryłko)- kupione gdzieś w 2 gimnazjum, pamiętam co mówił wtedy mój Tat: "Będziesz miała te buty jak znalazł na egzamin gimnazjalny. O, albo nawet na maturę!" Doskonale znając moje możliwości jeśli chodzi o ekspresowe niszczenie butów mogłam potraktować to tylko jako dobry żart. Ale muszę powiedzieć, że bardzo dobrze mi się w nich tą maturę pisało, miły odpoczynek po obcasach. Solidna firma.

Rajstopy- wynik odkrycia roku- moda naprawdę służy ludziom. Nie chciałam ich wyrzucać, kiedy zrobiło się oczko, naprawdę mam do nich zbyt duży sentyment. Postanowiłam więc stać się ofiarą mody i paradować w podartych rajtkach.

A bluzka?- właściwie tylko tyle, że to była chyba pierwsza rzecz ze szmateksu, o której nie usłyszałam od Mamidła "Ja Cię błagam, Ty wyrzuć te szmaty!" ;)





Aha, część szafiarek ma koty, znana skądinąd Agathe ma śliczną świnkę. Te stworzenie to mieszanka.

Za zdjęcia dziękuję Pączkowi! :)

sobota, 6 czerwca 2009

Nie wierzcie pozorom.


Tak jak i na poprzednich zdjęciach- jestem ubrana w ładne ciuszki i ślicznie się szczerze. Ale nie wierzcie temu uśmiechowi. To tylko mina pt. "I'm looking for the job. Maybe you need somebody?". Bo prawda jest taka że czas beztroski minął -teraz zajmuje się głównie polowaniem na promocje (czyli czy da się znaleźć obiad tańszy niż mrożonka za funta), a także umartwianiem się(co oznacza wchodzenie do sklepów i oglądanie butów będąc bez pieniędzy). I nawet ciuchy donaszam po koleżankach! Co więcej, koniec z obcasami- nastał czas wygodnych trampeczek- w sam raz na przemierzanie kilometrów w poszukiwaniu pracy.
Ale nie martwcie się, na razie nie będę przekazywała numeru konta z prośbami o wsparcie, ja sobie tylko troszeczkę żartuję.

Spódnica- George, od Charlize
Trampki- Boot Square
Bluzka (z kokardą! bo tak sobie myślałam, że ostatnio mało autentyczna jestem)- Zara
Sweterek- H&M

piątek, 22 maja 2009

Dilemmożliwości!



Chyba wszyscy już wiedzą, że to właśnie dziś nastąpił ten wielki dzień, kiedy Dilemmas Magazine zdominował internet! :)
Powiem tylko, że włożyłam tam swoje trzy grosze, kto wie o mojej fascynacji tańcem, ten nie powinien mieć problemów z odnalezieniem właściwego artykułu. Co więcej, my Siostrzycą zawsze robimy wszystko razem, więc i debiutujemy wspólnie- artykuł o Szafiarkach to jej dzieło!
Dodam jeszcze tylko tyle, że fakt że ten Magazyn powstał, przekonał mnie, że naprawdę wszystko jest możliwe. Kiedy dowiedziałam się, że coś takiego powstaje, ciężko było mi uwierzyć w realność przedsięwzięcia. A jednak, gratulacje dla Ewy!
Po drugie, pozwoliło mi to też uwierzyć, że ja też mogę coś zadziałać, jeśli tylko będę miała chęci. Za tą otwartość, dziękuje! :)

I zmykam czytać, zapraszając do lektury wszystkich!

czwartek, 21 maja 2009

Pokaż mi swoją torbę a powiem Ci kim jesteś?

Na wstępie gwoli wyjaśnienia: tak Wielki Dzień Toreb był wczoraj, ale co było do przewidzenia zostawiłam zrobienie zdjęcia na ostatnią chwilę, a jak już znalazłam tą chwilę miedzy jednym wyjściem, a drugim, to okazało się, że bateria w apracie rozładowana. Tak więc mam nadzieję, że zostanie mi to dobrodusznie wybaczone. ;)
A myślę sobie, że będzie to dobry moment, żeby powiedzieć coś więcej o sobie (?), jako że ze wszystkim łańcuszków, najlepszych blogerów, dziesięć pytań o tobie i innych rezygnuję, ze względu na nazwijmy to "urazy z dzieciństwa". ;) Mimo to, dziękuje wszystkim, którzy tam mnie gdzieś wyróżniali.
Ale ja tu gadu gadu, a konkretów trzeba.



Zwykle noszę właśnie tą torbę. Właściwie noszę ją prawie zawsze, a co dziwne chyba jeszcze nigdy nie było jej tu na blogu. Rezygnuje z niej tylko wtedy, gdy bardzo rażąco nie pasuje do niczego (w moim mniemaniu, gdybym pytała kogoś o zdanie pewnie nosiłabym ją znacznie rzadziej ;]).

A oto zawartość:



1. Kalendarz studenta UJ-otu- od Siostrzycy, na szczęście i z wiarą, że niedługo będzie się to zgadzało z prawdą.
2. Szczoteczka i mini pasta do zębów- noszę od dzisiaj, bo przekonuje się coraz częściej, że nic nigdy nie wiadomo, a jeśli nie umyję zębów około 15 razy dziennie to czuję się bardzo źle.
3. Ekologiczna torba na zakupy, książki, szmateksowe łowy.
4. Piórnik- jedne "zrób to sam" w moim życiu- po prostu wszyłam zamek do baletki.
5. Książka- szkoła i życie nauczyło mnie, że zawsze może zdarzyć się wolna lekcja, a autobus być dopiero za pół godziny.
6. Woda- bo aby być zdrowym, trzeba pić jej ileś tam litrów dziennie.
7. Portfel- bardzo stary, cóż w myśl zasady, że szczytem głupoty jest kupować portmonetkę za ostatnie pieniądze od dawna chodzę z tym brudasem.
8. Okulary
9. Ulotki, bilety- bo przecież wszystko może się przydać!
10. Szczotka ze stłuczonym lusterkiem- przeglądam się w nim i w nosie mam przesądy.
11. Pudełko na soczewki- tak, bo ja z tych, którzy co rano widza świat we mgle.
12. Pomadki- dwie, bo któraś w końcu i tak się zgubi
13. Guma- jeśli nie ma możliwości zaspokojenia dziennej dawki mycia zębów, to jakoś trzeba sobie radzić.
14. Telefon- tak, w tym uroczym stworzeniu mieszka moja komórka.

W ten właśnie sposób otrzymaliście stos niepotrzebnych informacji o mnie. Na zdrowie! :)

niedziela, 17 maja 2009

Trzy kolory.

Wiem, nie jestem ubrana supermodnie. Ani nawet szczególnie ekstrawagancko. Ale ponieważ wyznaję zasadę, że należy ubierać się, tak jak się czuje to tak wyglądam- wesoło i kolorowo. Nie dbając, czy komuś się podoba, nadmiernie eksploatuje ostatnio trzy kolory- niebieski, czerwony i biały. (I nie, chodząc ulicami nie nucę pod nosem Marsylianki.) Do tego obijam się po trzepakach, kinach, klubach, parkach, przesiaduje ze słodką karmelową kawą (polecam, pyyycha!), czytam książki na które nie było czasu od tak dawna. A kupienie sobie na dworcu książki stało się dla mnie nagle symbolem wolności- nie, już nie muszę w pociągach zakuwać kolejnych dat. Już nie muszę nic. Robię co lubię. Jest tak dobrze.








spódnica, bluzka- szmateks
trzewiczki- Enjoy, Allegro (słuszna nazwa sklepu ;D)
rajtki- element najlepszego na świecie prezentu urodzinowego, dalsze elementy nastąpią
torba I <3 KR- Sukiennice

Zdjęcia- Siostrzyca

środa, 8 kwietnia 2009

Uciekam na trochę.

Jest we mnie coś takiego, że jeśli nie roztrąbię na wszystkie strony świata, że coś robię, że się do czegoś zobowiązałam, to marne szanse, że się wywiąże. Może to kogoś dziwić, ale to jedyny sposób dla mnie na pokonywanie samej siebie, własnego lenistwa. Dlatego owszem, mogłabym nie dodawać tu nic przez najbliższy miesiąc, mogłabym nigdzie nie komentować i pewnie mało kto zwróciłby na to uwagę. Ale jeśli napiszę to tu i teraz otwarcie, może mnie to zmobilizuje, aby w wyszukiwarkę nie wpisywać: polskie-szafy.... Ze mną trzeba radykalnie. ;)
Bo- tak, jestem uzależniona. Choć tu nie dodaje zbyt dużo, to mnóstwo czasu spędzam na przeglądaniu blogów wszelakich. A zwyczajnie nie mam już czasu na to, żeby sobie pozwalać na parogodzinne nasiadówki przy komputerze.
Tak więc w imieniu świadków zobowiązuje się ograniczyć używanie internetu do minimum, co wyklucza oglądanie blogów (bo potem od jednego do drugiego i dwie godziny poszły!) i aktualnie prowadzenie tego.
Mam nadzieje, że wezmę się ostro do pracy, bo mam przed sobą wyzwań kilka! Trzymajcie kciuki, a ja jak najszybciej postaram się wrócić. :)

PS- a jak zobaczycie, że gdzieś dodaje komentarze, to bijcie po łapach!